Blog > Komentarze do wpisu
Byli sobie chłopcy ....

"Był sobie Chłopiec" - Nick Hornby




Był sobie chłopiec 12sto latek imieniem Marcus.  Od niedawna mieszkał w Londynie wraz ze swoją mamą. Rodzice rozwiedli się.  Nie przejmował się ani swoim wyglądem, ani faktem, że w szkole nie bardzo jest akceptowany przez rówieśników. Starał się żyć z dnia na dzień nie wchodząc nikomu w drogę.

Był sobie też drugi chłopiec nieco starszy 36letni Will. Prowadził on dość beztroskie życie, nie pracował bo nie musiał (pieniążki od tatusia procentowały), lubił kobiety, dostatnie życie i seks. Spotykał się to z jedną to z drugą kobietą posuwając się do przeróżnych sztuczek aby tylko je na chwilkę uwieść.

Ci dawaj Chłopcy pozornie nie powinni mieć ze sobą nic wspólnego bo: różnica wieku jest kolosalna, mama Marcusa wcale nie zakochała się w Willu ani Will w niej, teoretycznie nic nie miało prawa ich połączyć. Przyznaje się, ja myślałam, że rozwinie się piękna historia miłosna w wyniku której Marcus będzie miał nowego tatę i zawieje doskonałym banałem, po którym odłożę książkę z niesmakiem. Nie! Na szczęście tak się nie stało. Powoli, aczkolwiek skutecznie i w wyniku różnych dziwnych zdarzeń np. próba samobójcza Fiony (mama Marcusa) dwaj panowie zaprzyjaźniają się ze sobą. Ta znajomość niby bardzo niepozornie i niby tak przy okazji uczy obydwu Chłopców jak naprawdę smakuje życie, jak powinni się w nim znaleźć, jakie błędy do tej pory popełniali i jak unikać kolejnych.

Drodzy Czytelnicy mam nadzieję, że nie wielu z Was wie jak smakuje życie z marzeniami o ojcu doskonałym lub byle jakim, byle by był. Ja niestety wiem ... ja marzyłam o byle jakim.  Może dlatego tak bardzo rozumiałam 12sto latka, którego ojciec żył w przeciwieństwie do mojego, ale za przeproszeniem miał daleko gdzieś swojego syna. To nie jest proste dla dzieciaka zmagać się z codziennymi problemami z głową nabitą tysiącem myśli, marzeń i pytań. Marcusowi życie postanowiło pomóc, postawiło na Jego drodze dziwnego Faceta, który w gruncie rzeczy także potrzebował pomocy. Zadziałało tutaj doskonale zjawisko symbiozy, dzięki któremu obydwaj nauczyli się prawdziwego życia. Nie wszyscy mają takie szczęście.

Książka napisana w rewelacyjny sposób, dzięki któremu czytelnik zapomina, że czyta o dość ważnych problemach. Sporo angielskiego humoru. Ironia łączy się z dość wnikliwą obserwacją co w rezultacie daje miły do spożycia wyrób końcowy, taki do poczytania na kanapie przy kubku kawy lub herbaty. Połyka się go bardzo szybko, w całości, znieczulenie nie jest potrzebny, pozostawia po sobie delikatny ślad bez rysek i zadrapań.

sobota, 04 grudnia 2010, tajemnica33

Polecane wpisy

  • Wesołych :)

    Święta już pukają do drzwi, zapachy roznoszą się po całym domu, choinka ubrana stoi dumna w salonie .... jeszcze tylko ostatnie zakupy, jeszcze tylko zapakować

  • Gorąco

    Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE

  • Zdyszana

    Mogę wszem i wobec oświadczyć, iż wystartowałam w biegu do ogarnięcia Świąt. Na 1 miejscu postawiłam prezenty. Nauczona doświadczeniem z poprzednich lat chciała

Komentarze
elina20
2010/12/04 14:45:10
Interesująca historia i ciekawa recenzja :) .

Dziękuję za odwiedzenie bloga.
-
2010/12/04 19:11:12
== Elina20 Bardzo dziękuję :) i będę odwiedzała w dalszym ciągu Twojego bloga, jeśli pozwolisz :)
-
2010/12/09 00:11:50
uwielbiam tę historię. Film mi się tez podobał