Blog > Komentarze do wpisu
Z wiatrem w czapce

Życie w małej miejscowości ma swoje plusy i minusy. Czasami się wkurzam, że nie ma kina, że dzieciak się nudzi bo nie ma się tutaj gdzie ruszyć, że w księgarni same poradniki i podręczniki i mogłabym tak wymieniać jeszcze długo ale nie wszyscy mogą wziąć psa i wyjść z domu tylko po to, by za chwilkę, tuż za rogiem znaleźć się w bajce. Takie chwile wynagradzają mi wszelkie minusy i niedoskonałości. Muzyka w uszach, szalejący z radości obok pies, skrzypiący śnieg i szeroko otwarte oczy .... cudowne uczucie, którego nie da się kupić nawet w Internecie. Szłam sobie tak dzisiaj przed siebie i pomimo, że było bardzo zimno nie zwracałam na nic uwagi, do przodu, jeszcze dalej, żeby tylko nacieszyć oczy. Wywiały mi z głowy wszelkie niepotrzebne myśli, tęsknota i żal ustąpiły miejsca fascynacji i optymizmowi. Jak czasami nie wiele potrzeba człowiekowi do chwili radości.Wystarczy wiatr w czapce i dobra muzyka w uszach ;)


Jakość kiepska, telefoniczna, ale chociaż smak można poczuć.

niedziela, 05 grudnia 2010, tajemnica33

Polecane wpisy

  • Wesołych :)

    Święta już pukają do drzwi, zapachy roznoszą się po całym domu, choinka ubrana stoi dumna w salonie .... jeszcze tylko ostatnie zakupy, jeszcze tylko zapakować

  • Gorąco

    Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE

  • Zdyszana

    Mogę wszem i wobec oświadczyć, iż wystartowałam w biegu do ogarnięcia Świąt. Na 1 miejscu postawiłam prezenty. Nauczona doświadczeniem z poprzednich lat chciała

Komentarze
selketowa
2010/12/05 16:52:12
Zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości :) i zazdraszczam, że tak blisko do siebie masz taki spokój. Moje leśne drogi powoli zostają mi zabrane przez nowo powstające osiedle bloków i domków. Pełno biegaczy, ludzi, więc można powoli zapomnieć o samotności w trakcie spaceru. Ale i tak bardzo lubię zimę i kontakt z przyrodą! Miłego popołudnia :)
-
2010/12/05 21:04:04
Ech, u mnie też nie ma kina, ale chociaż kilka księgarń się znajdzie. Jednak wolałabym mieć bajkę za rogiem, książkę zawsze można zamówić (albo przejść się do biblioteki ;)).
-
2010/12/06 14:53:14
Hejka, ja z rewizytą.
Też Cię poszukiwałam, ale tylko znajdowałam taki komunikat:
"Szukana przez Ciebie strona nie istnieje.
Chcesz mieć blog pod adresem: zwyklaniezwykle.blox.pl? Załóż go teraz!"
Powiem Ci, że poczułam się cokolwiek zszokowana tym adresowym secondhandem.
Do tego (tutaj) Twojego blogu zaglądam rzadziej, ale teraz już chyba będę to robić często.
Przy czym muszę wspomnieć, że do czytania książek mam stosunek ambiwalentny, na studiach musiałam zaliczać gigantyczne listy lektur, straciłam gdzieś po drodze nawyk czytania spontanicznego, byliśmy przepytywani z różnych detali, a lektury, oprócz wspaniałej klasyki i fantastycznych pozycji literatury współczesnej, bywały też bardzo ciężkostrwane, np. publicystyka okresu pozytywizmu i inne takie... z tym tez trzeba się było zapoznać, no i jak trzeba, to trzeba... czytałam...
Do dzis mam odruch czytania, powiedzmy, zbyt dokładnego;)
A moją wytyczną jest opinia Roberta Musila, austriackiego pisarza ("Niepokoje wychowanka Torlessa", "Człowiek bez właściwości"), że wystarczy przeczytać kilkanaście, bodaj do dwudziestu stron jakiejkolwiek książki, by zorientowac się w jej przesłaniu, w zamyśle, poziomie pisarstwa, wartości, idei etc., nie trzeba jej czytać w całości, chyba że po prostu się chce. Tak mniej-więcej (przytaczam z pamięci). Podoba mi się takie podejście, Musil to moje alibi;), gdy chcę komuś wytłumaczyć, dlaczego nie znam tego czy innego dzieła, które tzw. "wszyscy" juz znają;)
I powiem, że choć w życiu przeczytałam tysiące książek, poza tymi, które "musiałam", to jakoś teraz czytam mało, literatura współczesna, a już zwłaszcza polska, niezbyt mnie pociąga, czytam niewiele, schematy fabularne mnie nudzą, o ile nie są w sposób twórczy i interesujący rozwinięte. A jeśli już czytam, to rzadko się zdarza, że pochłaniam coś w jeden dzień...
Ale za to;))) blogi czytam chętnie, to dla mnie ciekawsze niż literatura (co prawda z wieloma wyjątkami). Może Cię to zraziło, jako "książkomaniaka", ale przecież nie ma sensu udawać, że jest się innym niż się jest. Staram się być szczera.
No i widzę, że "między książkami" też u Ciebie się dzieje:). A muszę Ci powiedzieć, że mam podobnie, mieszkam "za miastem", również mam psa (i kota plus trzy koty przybłędy, które u nas "zimują") i piękne widoki nieomal za rogiem.
Pozdrawiam ciepło:)
-
2010/12/06 15:19:34
Za bardzo się rozpisałam, za dużo... sorki, możesz usunąć mój komentarz, na pewno się nie obrażę:)