RSS
środa, 10 listopada 2010
"Studnia życzeń"

 

 

Studnia życzeń

 

 

Stojąc w bibliotece z lekkim uśmiechem spojrzałam na tytuł "Studnia życzeń" .... ciekawe czy ma dno, pomyślałam w duchu i bez czytania opisu zabrałam ją do domu. Owszem lubię oceniać książki po okładce, tytule ale zazwyczaj czytam zamieszczony opis chociażby po to, aby wiedzieć czy tematyka mnie zainteresuje. Tym razem "Studnię" wzięłam w ciemno :)


Początek sielankowy, mama, tata i dwoje dzieci - 12sto letnia Lou i 7dmio letni Oz. W bardzo niespodziewany sposób ta dwójka staje się głównymi bohaterami i to wokół nich rozgrywa się akcja powieści. Niedzielny piknik niechcący okazał się ich ostatnim, rodzinnym posiłkiem ..... w wypadku ginie ojciec  a matka zostaje ciężko ranna fizycznie ale najbardziej psychicznie. W jednej chwili dzieciaki zostają same, bez opieki i bez pomysłu co dalej. Chcąc lub nie muszą pojechać do swojej prababki mieszkającej na farmie w Wirginii. Zabierają ze sobą swoją matkę, która nie ma kontaktu z rzeczywistością i z pięknego Nowego Jorku jadą w nieznane.  Wbrew pozorom dzieciaki bardzo szybko aklimatyzują się na farmie, nie marudzą, nie narzekają, poddają się obowiązkom i warunkom jakie tam panują. To właśnie tam w górach poznają smak prawdziwej przyjaźni, bliskości i miłości nie tylko do ludzi ale także do przyrody. Dzięki temu wszystkiemu dzieciaki zaczynają inaczej postrzegać otaczający je świat.

Pewnego razu nowo poznany przyjaciel Diament w wielkiej tajemnicy pokazuje nowo przybyłym Studnię życzeń .... wg niego, to magiczne miejsce, dzięki któremu mogą spełniać się marzenia. Trzeba głośno wypowiedzieć życzenia i pozostawić w "ofierze" coś, co najbardziej się kocha. Z pewnością nie trudno zgadnąć, że dzieciaki skorzystały z okazji ....ale z bardzo zaskakującym skutkiem.


Wspaniała i wzruszająca książka, budząca niesamowite emocje. Połknęłam ją w całości, bez wytchnienia. Czułam górskie powietrze i targała mną złość na niesprawiedliwość "tego" świata. Polecam wszystkim tym, którzy zapomnieli, że wiara czyni cuda, a cuda się zdarzają nie tylko w książkach ..... bo kiedy się czegoś bardzo chce, to to coś jakby na złość wszystkim i wszystkiemu po prostu dostajemy jako nagrodę za wytrwałość .... szkoda tylko, że zbyt szybko się poddajemy i najnormalniej w świecie zapominamy o naszych pragnieniach.


Chyba jednak warto zaufać intuicji i wybierać książki "na czuja".

13:31, tajemnica33
Link Komentarze (1) »
wtorek, 09 listopada 2010
1.

W pierwszej wersji ten blog miał nie istnieć, ale po głębszych przemyśleniach stwierdziłam, że jednak warto :) Powstało więc miejsce w którym chcę upamietnić to co przeczytałam.

 

Czasami przeraźliwie boję się dnia w którym zapomnę co czytałam lub nie będę potrafiła sobie przypomnieć co w danej książce mnie zachwyciło lub jakie emocja jakaś tam ksiązka we mnie obudziła.

 

Ponieważ jestem osoba czytająca z zamiłowania nie z przymusu, czytuje także sporo prasy nie koniecznie kobiecej i w tym przypadku mam najwięcej problemów. Czasami bardzo często a czasami wręcz sporadycznie zdarza się, że jakiś artykuł sprawia, że pojawiają się ciary na plecach. Staram się z całych sił zapamiętać jego tytuł, autora, treść, ale niestety w najmniej spodziewanym momencie (którego zazwyczaj nie dostrzegam) moja pamięć podręczna ulega totalnemu czyszczeniu.

 

 

15:08, tajemnica33
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5